Obniżkę prowizji przez Apple dla mniejszych deweloperów gier ocenia dla ISBtech prezes Game Desire Marek Wylon.
Proponuję popatrzeć na tą zmianę nie jako na obniżkę tylko jak na zakamuflowaną podwyżkę prowizji Apple’a. Niedawno głośny był temat prywatności i IDFA (Identifier for Advertisers) – chodzi w bardzo dużym skrócie o to, że Apple zablokuje w bardzo poważnym zakresie (czytaj „prawie całkowicie”) dostęp do identyfikatorów reklamowych użytkowników IPhone’ów.
To oznacza problem sieci atrybuujących ruch i rozpoznawania kim jest gracz. To oznacza, iż sieci reklamowe (oczywiście inne niż Apple) będą miały potężny problem z dostarczaniem ruchu profilowanego. Jak zawsze chodzi o pieniądze. Rynek gier mobile jest wart około 80 mld USD roczne, rynek reklamy to około 30 mld USD (czyli developerzy muszą najpierw oddać z tych 80 mld 25 mld prowizji Apple i Google a potem jeszcze 30mld wydać na promocję).
Duża część tego tortu obecnie trafia do Facebook’a. Po zmianie dystrybucja będzie inna – sporo trafi do Apple’a (bo oni dalej będą wiedzieć kim jest gracz). W rezultacie Apple pobierałby 30% prowizji w sklepie i powiedzmy kolejne 30% za promocję aplikacji w innych grach na IPhonie. Apple więc zgodziło się pobierać tylko 15% od studiów generujących mniej niż 1 mln USD rocznie. Zakładając, iż reklamę najskuteczniej zapewne będzie kupować w Apple – firma i tak dostanie więcej.
O połowę – z 30 proc. na 15 proc. – obniżona została prowizja, którą Apple pobiera od dostawców treści. Obniżka obejmie jednak tylko mniejszych deweloperów, którzy rocznie na tworzonych aplikacjach zarabiają poniżej 1 mln USD.